3 największe minusy życia w Polsce

Odkąd wyjechałam z Polski zawsze towarzyszyły mi myśli o powrocie. Ostatnimi czasy nawet bardziej się nad tym zastanawiam, ponieważ został mi ostatni rok szkoły i studia mogłabym już zacząć w Polsce. Jest jednak parę powodów, które za każdym razem jak jestem w Polsce przypominają o sobie i zniechęcają na bardzo długo.


MENTALNOŚĆ (!!!!!!) LUDZI

‘Witam cie w Polsce, ludzie cie tu zabiją za forsę
  Wbiją ci w plecy nóż, wcześniej częstują cie tortem’

Przykro mi to mówić, ale największą wadą tego kraju jesteśmy my – polacy! Polacy obgadują, dokuczają, są zawistni, bez zaufania a o tolerancji możesz pomarzyć. Wchodzisz do sklepu, pani za ladą brzydko cię mierzy, a po powiedzeniu ‘miłego dnia’ nie usłyszysz nawet ‘do widzenia’. Ludzie się nie uśmiechają, wolą Cię obgadać i powiedzieć, że okropnie wyglądasz twojej koleżance, która jeszcze to potwierdzi. Polacy słyną ze swojego nastawienia do życia na całym świecie. Ja mimo dużej zmiany wciąż mam problem z uśmiechem, ostatnio usłyszałam pytanie od całkowicie obcej osoby- ‘are you polish?’ – yes, why? ‘i can see your face’. W Polsce jeśli chcesz coś osiągnąć i wyróżnić się ze społeczeństwa to musisz mieć naprawdę twardy tyłek. Musisz być gotowy na falę hejtu, na nie miłe spojrzenia i na nie prawdziwe plotki, tylko dlatego, że nie chcesz być jak wszyscy, spójrz chociaż na historię Michała Szpaka. Ludzie zamiast zacząć robić coś w swoim życiu, ulepszać go, wolą niszczyć tych co próbują, bo sami są za leniwi i nie wystarczająco odważni.Kupisz sobie nowe auto, stać cię na wakacje, budujesz dom, jesteś szczęśliwy? Świetnie, ale nie tutaj. Tutaj każdy chcę dla ciebie jak najlepiej, ale nie lepiej od nich, pamiętaj. Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że każdy polak to świnia i zazdrośnik, ale wszystko to co napisałam wyżej, odnosi się do większości społeczeństwa.

Dodaje, krótki urywek z live’a Qczaj’a, przykra prawda.

IMG_7043.TRIM

Ceny nie adekwatne do zarobków!

Każdy Polak wie o czym mówię. Jeśli przyjeżdża ktoś z zagranicy z Euro, po czym je wymienia na złotówki to może całkiem dobrze poszaleć. Jednak ¾ osób pracujących w Polsce nie powie tego samego. Ceny są nie adekwatne do zarobków! Dajmy przykład, przeciętny Michał zarabia 14zł/h (niektórzy zarabiają nawet mniej) i chcę sobie kupić buty Nike za 300 zł, musi więc na nie pracować ponad 21h. W Irlandii (i za pewne innych krajach z euro) te same buty kosztują 80, więc przeciętny człowiek który zarabia 10/h może pozwolić sobie na takie buty po 8h, czyli dniówce. Sytuacja powtarza się w większości sytuacji.

Trochę nie fair, prawda?

Skomplikowane formalności

Bywam w Polsce raz na parę miesięcy. Kiedy chce coś załatwić, nawet jakąś sprawę urzędową zawsze jest z tym problem, a bo tu nie ma podpisu, a bo tu jeszcze jedna strona, a bo tu coś i tak w kółko. To samo ze służbą zdrowia, chciałam wykonać jedno badanie w Polsce, jedno, oczywiście jak to tutaj – ‘a po co?’ ‘a skierowanie Pani ma?’ -no nie mam, ale chcę zapłacić i zrobić badanie prywatnie- ‘no niestety tak się nie da, proszę iść po skierowanie’, no tak już lecę. Nawet reklamacje są tutaj skomplikowaną sprawą, jak nie masz paragonu to po ptakach, a nawet jak go masz to będzie ciężko, bo zaleje cię mnóstwo pytań a i tak skończy się na tym, że reklamacji Ci nie przyjmą.W Polsce wszystko musi być na papierze, gdzie w Irlandii idziesz do sklepu z reklamacją bez paragonu, pokazujesz screen’a konta bankowego (że kupiłeś) i jest okej, czasami nawet przyjmą Ci reklamacje bez paragonu, jeśli masz odrobinę szczęścia. Pamiętam sytuacje, gdzie koleżance zepsuł się zegarek, który kupiła na Ukrainie. Poszłyśmy razem zareklamować go w Irlandii, z paragonem którego nikt nie jest w stanie przeczytać (cyrylica) a i tak usłyszałyśmy ‘it’s alright’.

Tak widzę minusy Polski swoimi oczami, żeby nie było tak negatywnie to w następnym poście opiszę zatem pozytywy:)

Written by Izabela Kania