JADAM ROŚLINY ZAMIAST PADLINY

Człowiek z natury jest istotą nader ciekawską. Wszystko jest okej, ale do momentu, kiedy ktoś zaczyna nas zwyczajnie wkurzać i wchodzić w nasze życie.
Nie jem mięsa od kilku ładnych lat, jestem wegetarianką. Czy komuś to przeszkadza? No jasne! Tak wszyscy wiemy, że Hitler również był wege, ale uwierzcie mi, wegetarianizm to nie najgorsze zło świata.

Jak wszyscy jedzą parówki, ja jem te sojowe. Jak piją mleko, piję na przykład migdałowe. Wydaje się, że nic złego nie robię, nie? Ale zawsze mogę liczyć na kilka godzin gadek, kłótnie i osądzanie mnie.

Mam takie zasadnicze pytanie – czemu ludzi interesuje to, co jem? Dlaczego ludziom nie przeszkadza to, że gdzieś ktoś umiera z głodu, albo wybucha wojna, ale nie mogą przeżyć tego, że ktoś ma inne zdanie i robi ze swoim życiem co mu się podoba (nie krzywdząc przy tym nikogo innego)?

Nie będę zaglądać Ci do talerza. Nie powiem, że nie jesz wystarczająco dużo witaminy B albo nie powinieneś jeść mięsa. Mam to gdzieś.
A ja, gdzie nie pójdę, słyszę to samo.

“Skąd bierzesz białko? A nie tęsknisz za mięsem? To co Ty właściwie jesz? A ryby? Wiesz, że po coś masz te kły? Nie boisz się, że na coś poważnego zachorujesz? Na pewno masz anemie? Naprawdę, w ogóle nie jesz mięsa? Głodzisz się cały czas? Jesz coś poza trawą? Wiesz, że nic tym nie zdziałasz?”

BO BIAŁKO

Każdy pseudo trener i dietetyk wie, że białko jest tylko i wyłącznie w stekach, a bez mięsa nie ma się siły, marnie się wygląda i nie idzie przybrać na masie czy wyrobić mięśni. Ciekawe, że Patrik Baboumian, Mistrz Świata w trójboju siłowym, który waży 116 kg, a unosi 360 kg jest… weganinem!  Yeees

Dla wyjaśnienia- nie tęsknie za mięsem, jem wszystko na co mam ochotę i nie, nie mam anemii. A z własnych obserwacji wiem, że większość anemików to mięsożercy, którzy najbardziej plują się do wegetarian 🙂 może zastanówcie się nad swoim ‘zdrowym’ mięsem nafaszerowanym całą tablicą mendelejewa zamiast wtykać nos w nie swój talerz?

Ogólnie te pytania są okropnie bzdurne. Jak ktoś pyta mnie z czystej ciekawości – okej, porozmawiam, odpowiem, chętnie pogadam z Tobą, jeśli serio Cię to interesuje.
Ale jeśli pytasz mnie tylko po to, żeby odpowiedzieć na to krwiożerczym śmiechem i zdaniem typu “Jezu, to jest chore, lecz się”, albo “czysta głupota, ja bym nie mógł” to sobie daruj.
Nie obchodzi mnie, czy Ty byś mógł. Nie obchodzi mnie też, czy naprawdę “nie da się żyć bez kiełbachy” Twoim zdaniem. Mam to w dupie. Nie zawracaj mi głowy swoimi opowieściami, bo tak samo jak Ty nie chcesz słuchać o tym, że nie jem mięsa– ja nie mam ochoty słuchać czy schabowy jest Twoim ulubionym daniem.

Przecież wiesz, że nic nie zmienisz tą rozmową, doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że nie zacznę nagle jeść kurczaków. Ja tak samo nie mam prawa kazać tłumaczyć Ci się ze zjadania zwierząt i wciskać Ci szpinaku do talerza – dlatego właśnie tego nie robię.
Dlaczego więc Ty machasz mi przed nosem swoją kanapką z szynką? Serio, tak się zachowują normalni, dorośli ludzie? Naprawdę, to ja mam coś z głową?

Zanim jeszcze raz ktoś zechce powiedzieć mi “jeny, dlaczego Ty nie jesz mięsa, przecież to chore” to niech się pięć razy zastanowi, puknie w łeb i zrozumie, że to, co jem to jest tylko i wyłącznie moja sprawa.

 

 

Written by Izabela Kania